|
Codzienna dawka dobrego humoru - strona 1 wstecz<< >>dalejRobotnicy rozmawiają na budowie: - Rzućmy monetą, jak wyjdzie reszka to gramy w karty. - A jak wyjdzie orzeł ? - To idziemy na piwo. - A jak stanie na sztorc ? - No to siła wyższa, bierzemy się do roboty.
Facet przyszedł do szpitala: - Prosze mnie wykastrować. - Jest pan zupełnie pewien??? - Tak. Po operacji budzi się i widzi zgromadzonych wokół lekarzy. Pyta się ich: - I jak, operacja się udała? - Udała się. Ale czemu pan tak postąpił??? - Niedawno ożeniłem się z ortodoksyjną Żydówką i wiecie,... - To może chciał się pan obrzezać??? - A co ja powiedziałem?!
Na ulicy do doktora Frankensteina podchodzi facet i pyta: - Gdzie tutaj można dobrze zarobić? - W tamtym barze. Po pięciu minutach z baru wychodzi potwór Frankensteina. Ciągnie za sobą owego faceta z podbitymi oczami oraz wybitymi zębami i pyta: - Frajerze, chcesz zarobić jeszcze?
Pewien gość chciał polować na białe niedźwiedzie, kupił sobie giwerę oraz cały osprzęt i wybrał się na Alaskę. Chodzi po tej Alasce, patrzy, coś się w krzakach poruszało wypalił w te krzaki, idzie zobaczyć co upolował, a tu nagle nadszedł niedźwiedź i mówi: - Słuchaj, stary, tu jest ciężkie prawo alaskańskie, kto nie trafi zwierzaka musi ciągnąć druta! Gość się wkurzył, ale co było począć - zrobił niedźwiedziowi laskę, ale przysiągł że w następny sezon kupi sobie lepszy sprzęt i tego niedźwiedzia upoluje, no ale sprawa powtórzyła się i tak kilka razy. Aż pewnego razu gdy znowu mu się nie udało ustrzelić niedźwiedzia, ten podszedł do niego i powiedział: - Wiesz co, stary, ty tu chyba nie przyjeżdżasz polować...
Gdzie tu jest jakiś spokojny, cichy hotel? -Tam. Wczoraj zastrzelono w nim człowieka, który w nocy zaczął głośno chrapać.
Leży Baca na polanie nagi, podchodzą do niego turyści i pytają bacy. - Baco, co ty robisz tutaj goły na tej polanie? Na to baca odpowiada: - Konia pasę.
- Zocha, ściągaj majtki! Ja wyciągam gumę! - rozkazuje czterolatek koleżance. - Cudownie! Ale po co? - Zrobimy procę!!!
Króliczek przychodzi do sklepu i mówi: - Dzień dobry. Jest zgniła marchewka? - Nie ma. Przez kilka dni sytuacja się powtarza. Wreszcie zdenerwowany sprzedawca zamówił zgniłą marchew. Po raz kolejny przychodzi króliczek: - Jest zgniła marchewka? - Tak, jest. - W takim razie poproszę pańskie dokumenty. Jestem z sanepidu!!
Przychodzi zajączek do sklepu. - Czy jest tort śledziowy? - Nie ma odpowiada zdumiona sprzedawczyni. Na następny dzień, zajączek ponownie przychodzi do sklepu i pyta o to samo. - Nie ma odpowiada mu zmieszana ekspedientka. Sytuacja powtórzyła się kilka razy, aż właściciel sklepu zamówił tort śledziowy, po czym z dumą prezentuje go zajączkowi. Ten zaś: - O jejku! Ciekawe kto takie świństwo będzie jadł?!!
Na oddziale chirurgicznym leżą dwaj mocno poturbowani mężczyźni. - Co się panu stało? - pyta jeden. - Wie pan, kupiłem żonie samochód. A panu? - U mnie było zupełnie na odwrót. Ja odmówiłem żonie kupna auta.
Masztalska pyta córkę: - Czy chłopcu z którym byłaś dziś na randce cały czas mówiłaś "nie" jak ci kazałam? - Tak mamo. - A co on ci proponował? - Pytał na przykład: "Czy nie przeszkadza ci że cię tutaj dotknę?" albo: "Czy nie przeszkadza ci że tutaj cię pocałuję?"
Ulicą idzie sobie chłopczyk, nagle podjeżdża do niego samochod i facet ze środka mówi: - Choć wsiadaj do samochodu, dam ci zł i lizaka. Chłopiec nie reaguje, tylko przyśpieszył kroku. - No chodź, wsiądź do samochodu, dam ci zł, cole i lizaka. Chłopak dalej nic, tylko znów przyśpieszył kroku... Facet w samochodzie nie daje za wygraną: - Moja ostatnia propozycja - wsiądź ze mną do samochodu a dam ci zł i colę. Chłopak się zatrzymał i mówi: - Odczep się tato. Kupiłes matiza to teraz sam nim jeździj.
Moje serce krwawi w takich sytuacjach
Jolanta Kwaśniewska
Obok grobów smutnych i zaniedbanych stały groby tetniące życiem.
Przychodzi garbata baba do lekarza, a lekarz na to: - Co się pani tak skrada Domcia');
Dialogi polityczne u fryzjera: - Co tam nowego w polityce, sir? - Niewiele sir, podobno rząd Kenii upadł. - Ciekawe, a jak to się stało? - Złamała się gałąź podczas posiedzenia gabinetu.
Spadochroniarz. - Jestem na wysokości stu metrów nad ziemią! Czy mogę otworzyć spadochron? - Jeszcze nie! - Jestem pięćdziesiąt metrów nad ziemią, czy mogę... - Jeszcze nie! - Już tylko pięć metrów! - A co z pięciu metrów nie skoczysz bez spadochronu?!
Jasiu i Małgosia leżą w łóżku.Jaś bierze rączkę pod spódniczkę Małgosi,czuje,że jest tam mokro i ślisko. Jasio mówi:co okresik? Małgosia na to: Nie,biegunka.
|